Jagodzianki

Synonim lipca, smak dzieciństwa – drożdżówki z jagodami

Synonim lipca – jagodzianki! U mnie oczywiście w wersji roślinnej, na dodatek – ze świeżych jagód zebranych dziś rano. Przepis banalnie prosty, a efekt tak piorunujący, że mój kolega z pracy przebywający od wieków na keto uległ dziś pokusie i zgrzeszył. Na końcu fotka ze zbierania jagód z moją towarzyszką leśnych przygód.

Jagodzianki – jak to działa? Potrzebujemy:

  • ok. pół litra jagód, posłodzonych po umyciu wedle uznania
  • 3-3,5 szklanki mąki pszennej typ 500-650
  • 1 szklanka mleka roślinnego
  • opakowanie suchych drożdży
  • pół szklanki cukru lub ksylitolu
  • szczypta soli
  • 1/3 szklanki oleju

Wykonanie jest następujące: jagody płuczemy i zostawiamy do obeschnięcia na sitku. Odlewamy łyżkę oleju i 4 łyżki mleka do osobnej szklaneczki. Pozostałe mleko lekko podgrzewamy (do temperatury ciała), zalewamy w misce drożdże i cukier. Po chwili, gdy na powierzchni powstanie kożuch, przesiewamy mąkę i sól, dodajemy olej. Ciasto zagniatamy i wyrabiamy tak długo, aż będzie gładkie i elastyczne, w razie potrzeby dodając owe nadprogramowe 0,5 szklanki mąki. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości. Gdy to nastąpi, nastawiamy piekarnik na 180 stopni, ciasto wykładamy na blat oprószony mąką i wałkujemy na ok 1-1,5 cm grubości. Jagody mieszamy z cukrem w odpowiadającej nam proporcji i robimy jagodzianki. Technika jest dowolna, ja wycinam spore kółka i robię „pierożki” albo zawijam jak paszteciki. Gdy piekarnik się grzeje, pozwalamy im jeszcze trochę wyrosnąć już na blasze, będą bardziej puszyste. Przed włożeniem do pieca smarujemy pozostałym mlekiem z olejem, można posypać kruszonką. Pieczemy ok 20 minut, w zależności od wielkości. Po ostygnięciu warto jeszcze zaszaleć z lukrem lub cukrem pudrem. Smacznego!

Dodaj komentarz