
Jestem nałogowym zbieraczem. Zbieram grzyby, jagody, dzikie owoce, zioła i inne zielska. Ale grzyby w szczególności. Może jest w tym coś atawistycznego, w poszukiwaniu jedzenia i przynoszeniu go do domu. A może to po prostu dobry pretekst, żeby jeszcze więcej być w lesie. Niezależnie od tego, w mojej okolicy grzyby już są i w najbliższym czasie będzie to lejtmotyw mojej kuchni.
Zaczynamy od pierogów, w końcu – kto ich nie lubi. Składniki są proste, wykonanie zajmuje dobre pół godzinki – w sam raz na obiad po długim spacerze. Powinniśmy najpierw przygotować:
- filiżankę brązowej soczewicy
- listek laurowy
- 200-250 g grzybów, umytych i oczyszczonych
- 1 cebulkę
- 2-3 ząbki czosnku
- ok. 1 łyżeczki kuminu (kminu rzymskiego)
- ok. pół łyżeczki pieprzu ziołowego
- szczyptę gałki muszkatołowej
- łyżkę estragonu
- sól i czarny pieprz do smaku
- olej do smażenia
Na ciasto:
- 500 g mąki pszennej
- 3 łyżki oleju
- 280 ml ciepłej wody
- Zaczynamy od ugotowania do miękkości soczewicy z listkiem laurowym w dwóch filiżankach osolonej wody. W tym czasie siekamy osobno czosnek, cebulę i grzyby. Z powodzeniem można to zrobić w blenderze z ostrzem w kształcie litery S, zależy nam, żeby składniki farszu się połączyły. Na mocno rozgrzany olej wrzucamy najpierw czosnek, potem cebulę i grzyby. Smażymy chwilę na dużym ogniu, aż wszystko się przyrumieni. Na koniec doprawiamy stopniowo, farsz musi być dość intensywny w smaku. Zioła – jak zawsze ostatnie.
- Ugotowaną soczewicę pozbawiamy listka laurowego, rozgniatamy pobieżnie widelcem i mieszamy z grzybami. I voilà, farsz gotowy.
- Składniki na ciasto łączymy w dużej misce lub na stolnicy i zagniatamy, aż uzyskamy elastyczne, gładkie ciasto. Jeśli klei się do rąk, podsypujemy odrobiną mąki. Gdy farsz przestygnie, wałkujemy ciasto oprószone mąką, wykrawamy z niego kółka i lepimy pierogi. Gotujemy je w lekko osolonym wrzątku tylko do momentu, aż wypłyną na powierzchnię. z podanej ilości składników powinno wyjść, w zależności od wielkości, ok. 35-45 pierogów.