
Zgubnym jest fakt, że sezon na truskawki zaczyna się szybciej, niż sezon bikini. Truskawek nie mogłam się już doczekać, więc użyłam mrożonych – sprawdziły się równie dobrze, co świeże. Do tego ciasta można zresztą użyć także jagód, malin, porzeczek czy brzoskwiń. Ma konsystencję mokrego biszkoptu, jest puszyste i miękkie. No i przygotowanie go trwa dosłownie kilka minut. Pamiętajcie tylko, żeby w przerwie między kolejnymi kawałkami pójść na rower albo chociaż na spacer; co prawda cukru jest w nim stosunkowo niewiele, ale wciąż jest to ciasto.
Składniki:
- kilkanaście truskawek, świeżych lub mrożonych, lub ok 300 g jagód lub inne owoce
- duży kubek jogurtu roślinnego (500 g) – u mnie kokosowy
- 8 łyżek cukru
- 4 łyżki budyniu waniliowego
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- 1 szczodra łyżeczka sody oczyszczonej
- szczypta soli
- 4 łyżki oleju (plus kilka kropli do wysmarowania blaszki)
- 2 szklanki mąki
Wykonanie:
- Piekarnik nagrzewamy do 180 C, spód tortownicy wykładamy papierem do pieczenia, boki smarujemy odrobiną oleju i oprószamy mąką.
- W misce mieszamy dokładnie rózgą jogurt z cukrem, budyniem, skrobią, sodą, olejem i solą. Na koniec dodajemy mąkę i ucieramy do gładkości. Masa powinna być gęsta, ale tylko na tyle, żeby nadal można ją było mieszać rózgą.
- Masę przekładamy do tortownicy, układamy owoce, lekko zatapiając je w ciasto. Jeśli są przekrojone, jak połówki truskawek – rozciętą częścią owocu ku górze.
- Pieczemy 40-45 minut, do suchego patyczka.