
Zanim przeniesiemy się w świat słonecznych letnich przepisów pełnych truskawek, szparagów i czereśni, jeszcze jedna propozycja na chłodniejsze wieczory. Jest to ciasto bez mąki, z gatunku „power food”, bo składa się głównie z tofu i ciemnej czekolady. W konsystencji jest gęste i kremowe, tofu nadaje mu twaragowej struktury, ale dzięki czekoladzie jest zupełnie niewyczuwalne w smaku. Przygotowanie jak zwykle banalne, skład też, bo niemal wszystkiego potrzeba po dwa. A robi się to tak:
- Składniki:
- 2 tabliczki gorzkiej czekolady
- 2 kostki tofu naturalnego
- 2 łyżki powideł śliwkowych
- 2 budynie czekoladowe
- 200 ml cukru trzcinowego
- 500 ml gęstego mleka roślinnego
- 7 małych gruszek
- papier do pieczenia
Wykonanie:
- Gruszki obieram, wycinam gniazda nasienne i kroję na pół. Piekarnik nastawiam na 200 C bez termoobiegu. Spód i boki blaszki (tortownicy) wykładam papierem do pieczenia.
- Budynie łączę z cukrem i 2/3 mleka, doprowadzam w garnuszku do wrzenia mieszając. Czekoladę rozpuszczam w kąpieli wodnej.
- Do pozostałej 1/3 mleka wkruszam tofu i blenduję w wysokim naczyniu na gładką masę.
- Łączę wszystkie składniki przy pomocy blendera, przelewam do tortownicy i układam połówki gruszek (brzuszkami do góry).
- Piekę bez otwierania piekarnika: 20 minut w 200 C, następnie zmniejszam do 150 C i piekę jeszcze 20 minut. Wyłączam grzanie i zostawiam na kolejne 20 minut w zamkniętym piekarniku. Po całkowitym ostudzeniu ciasto wkładam na noc do lodówki, można je wyjąć z blaszki dopiero po kilku godzinach. Jeśli chcemy, żeby kroiło się na idealne porcje, można zrobić je na spodzie z kruszonych herbatników wymieszanych z odrobiną oleju kokosowego, ale ja wolę je w wersji bez spodu.